Grodzisko

w moim domu
oklejanym stuletnim
deszczem
śniegiem
i słońcem
biją serca dusz
niepiśmiennych
ścinających sierpami
każdego roku
łany przednówków
wskazujących
świętego Floriana
który osiodłał księżyc
marzących o kromce
urodzajnej ziemi
w bliskim jak śmierć
wspartym na kilku
tyczkach modlitw
raju
obrzucanego zdrowaśkami
z pól
zanurzonych
w listopadowym błocie
chuchających w palce
odmrożone lutym
mdlejących w pocie
sierpnia
w ziarna ojców
z których wykiełkowały
życia
czytających dzieci

    Marek Antosz "Rodowód "